Dług… po latach. Czyli wypowiadamy wojnę długom.

Minęło 3,5 roku od ostaniach wpisów i wiele się u mnie zmieniło. Skończyłem budowę domu 170m2 na 1000m2 działce, (fajne 0,7mln). Domknąłem „Pozwolenie na użytkowanie”. Wpisy w księdze wieczystej dokonane. Kredyt hipoteczny spadł poniżej 80tys PLN. Oczywiście, jak to przy domu, było wiele rzeczy do zrobienia i wykończenia. Efektem tego pojawił się dług konsumpcyjny o dosyć astronomicznej wielkości 86tys PLN. To dużo za dużo… i gdy obsługa samych odsetek dochodzi do 1000 zł, czas się pozbyć RAKA toczącego domowe finanse. Trzeba zabić sku&%$&$syna bo czasy to niepewne i lepiej na głowie nie mieć takiego bagna.

Ponieważ jest to interesujący proces praktyczny, postanowiłem wrócić do pisania i zając się tematem wychodzenia z długów. Będziemy omawiać stosowane metody i praktyczne posunięcia. Ponieważ jest to prawdziwy dług, nie będzie całego tego blogowego „pieprz^&5#” czyli teoretyzowania jakie uprawiają dziś w internecie wujki „dobra rada.” Będę omawiać zarówno problem spirali długów jak i optymalizacji kosztów jego obsługi. Zapraszam więc na cykl wpisów w temacie oszczędzania, pozbywania się długów i znów inwestowania. Do zobaczenia.



You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

AddThis Social Bookmark Button

2 Responses to “Dług… po latach. Czyli wypowiadamy wojnę długom.”

  1. Masz niski dlug hipoteczny. Powieksz go splacajac dlugi konsumpcyjne, one sa wyzej oprocentowane.

  2. Fajny pomysł na wpisy, wielu osobom sie przyda i mam nadzieję, że i ja skorzystam ;-)